Raport z oblężonego Świata- pandemia COVID-19

Cywilizowany Świat Zachodu zgodził się na pandemię COVID-19. I zgodził się bez konieczności weryfikowania odpowiedzi na podstawowe, zasadnicze pytania. Świat Zachodu zgodził się też na zatrzymanie swoich gospodarek. Społeczeństwa najbardziej uprzemysłowionych państw świata w liczbie około 3 miliardów obywateli poddały się presji i wyraziły zgodę na areszty domowe bez zadawania najprostszych pytań co do istoty pandemii COVID-19.

Wypełniły polecenia władz i nakazy mediów bez sprzeciwów, bez protestów. To nie są przypuszczania czy teorie spiskowe- to widoczny efekt niezbyt wymyślnej inżynierii społecznej oraz socjotechnicznych zabiegów wspomaganych przez masowe media. 

COVID-19 i hasztagi skuteczniejsze niż Greta Thunberg

Hasztagi #zostańwdomu #stayathome okazały się znacznie bardziej skuteczne niż najlepiej zorganizowane i wyposażone służby specjalne i policje świata. Sprzężone siły mainstreamowych i społecznościowych mediów w ciągu kilku dni wymusiły bezwzględne posłuszeństwo na najbardziej wyzwolonych, liberalnych, demokratycznych, wolnych społeczeństwach Cywilizacji Zachodniej.

„Pandemia COVID-19” jako broń masowego zastraszenia, narzędzie odbierania zdrowego rozsądku i wolności (dosłownie) jest znacznie bardziej skuteczna niż Greta Thunberg z jej apokaliptycznymi wizjami „utraconego dzieciństwa” w skutek globalnego ocieplenia, wygłaszanymi na forum ONZ.

W wyniku działań lobby stojącego za Gretą Thunberg rządy były zmuszone do wydawania setek milionów dolarów na niepotrzebne „zielone technologie” i wydumane zgody na emisje CO2. Musiały wygaszać własne źródła i zasoby energetyczne, jak kopanie, żeby dobrze wypadać na międzynarodowych, liberalnych salonach.

W skutek pandemii COVID-19 rządy godzą się na rujnowanie gospodarek, niszczenie setek tysięcy przedsiębiorstw i miliony przedsiębiorców, drukowanie i wpompowanie bilionów dolarów do gospodarczego obiegu. COVID-19 generuje znacznie większych ruch pieniądza i stwarza o wiele więcej okazji do robienia kolosalnych interesów, np. przejmowania całych branż i sektorów rynku za bezcen. Dlatego ta „pandemia” nie może zostać tak szybko wygaszona- musi jeszcze potrwać, jak twierdzą „eksperci”, co najmniej 1,5 – 2 lata.

Katastrofa? Jaka katastrofa?

Większość mediów, dziennikarzy, polityków i autorytetów, a co za tym idzie, większość społeczeństwa pandemię COVID-19 przyjęło na wiarę.

Nieliczni tylko dziennikarze i eksperci zadają pytania o istotę rzeczy, o definicję „pandemii”, o to co to jest za wirus (co to są za wirusy), po co Billowi Gatesowi 7 miliardów szczepionek, skoro na COVID-19 umiera tylu ludzi (lub mniej) co na zwykłą grypę, ile osób zmarło na choroby współistniejące, które i tak umarłyby bez względu na to czy szalałaby pandemia koronawirusa czy też nie?

Wreszcie jak przygotowywane są raporty dotyczące umieralności na COVID-19, i na jakiej podstawie można stwierdzić na co umarł dany pacjent, skoro sekcje zwłok osób z wynikiem pozytywnym COVID-19 są co do zasady zabronione. W każdym razie sekcje zwłok pacjentów z pozytywnym wynikiem uzyskanym z użyciem nieprecyzyjnych przecież testów nie są w ogóle wykonywane. Skąd zatem wiadomo na co zmarli pacjenci?

Ci, którzy te pytania zadają i poszukują odpowiedzi są wyciszani, cenzurowani, atakowani, sekowani.

Gdy Świat znalazł się podobno nad przepaścią, a setkom milionów przedsiębiorców odbierane są biznesy, dorobek życia, podstawowe prawa i wolność osobista, według cenzorów z Google’a, YouTube’a i Facebook’a nie wolno zadawać podstawowych pytań i szukać na nie logicznych odpowiedzi. Artykuły, filmy, dyskusje próbujące odpowiadać na podstawowe pytania są natychmiast usuwane.

Jeżeli ślimak jest rybą, a marchewka owocem, to mamy pandemię

Dlaczego w obliczu nadciągającej społeczno-gospodarczej katastrofy tak niewielu dziennikarzy i polityków ma odwagę stawiać pytania o to: co zrobić ze 100 milionami przyszłych bezrobotnych i jak ich kontrolować; kiedy społeczeństwo odzyska utracone prawa obywatelskie; komu zależy na szybkim wycofaniu gotówki z obiegu; po co ludziom, których nie będzie stać na opłacenie czynszu i prądu 100 razy szybszy internet i 1000 razy większy zasięg; dlaczego Elon Musk wysyła w kosmos 42 tys. satelitów mających penetrować każdy skrawek Ziemi; i w jakim celu firma Ericsson zainstalowała od 2015 r. ponad 3 miliony zdalnie aktywowanych nadajników 5G, z czego część w Polsce?

Jaki praktyczny wymiar będzie miało zniszczenie klasy średniej w wyniku nadciągającego krachu ekonomicznego, oraz jakie następstwa będzie musiał przynieść kres demokracji, nawet w tej ułomnej w formie jaką obecnie znamy?

Kto zdecydował i z jakich powodów, że światowa pandemia COVID-19 musi potrwać jeszcze 1,5 do 2 lat?

Komu i po co potrzebny jest ten czas trzymania ludzi w niepewności i systematycznej tresurze, gospodarek w zamrożeniu, społeczeństw w domowym zamknięciu? Skąd to już dziś wiadomo? I dlaczego „pandemia” nie miałaby potrwać 3 lub 5 lat? Dlaczego wystarczą tylko 1,5 do 2 lat? Kto tak już dziś zdecydował i w jakim celu?  Gdy nadal nie ma co do tego jakichkolwiek uzasadnionych i udokumentowanych medycznych podstaw.

Większość komentuje skutki i kreowane fakty medialne, niewielu stara się znaleźć prawdziwe przyczyny tych globalnych zjawisk i procesów.

Jakkolwiek informacje mogące stanowić odpowiedzi na powyższe pytania są powszechnie dostępne, to niewielu publicystów, dziennikarzy i polityków zadaje sobie trud, żeby podjąć dyskusję na kluczowe tematy, nie mówiąc już o podstawowym łączeniu faktów i wyciąganiu płynących z nich, elementarnych wniosków.

A wszystko to w obliczu nieubłaganie nadciągającej, światowej katastrofy, nieznanej od czasów Wielkiej Depresji 1929 roku, od II Wojny Światowej, a może nie znanej dotąd ludzkości. Tak przynajmniej twierdzą eksperci z ogromnym dorobkiem naukowym, dostępem do źródeł i profesorskimi tytułami.

Zakaz filmowania pustych szpitali i tańczących pielęgniarek

Bez możliwości otwartego, publicznego zadawania pytań i szukania na nie najlepszych, najbardziej optymalnych odpowiedzi, trudno będzie wydostać Świat znad przepaści. Dziś nadal nie możemy badać z jakim rodzajem pandemii mamy do czynienia, skoro za filmowanie opustoszałych szpitali, w których rzekomo mieli masowo umierać ludzie można trafić do więzienia. Znudzone pielęgniarki i pozbawieni zajęcia lekarze szukają dla siebie rozrywki, i sami nagrywają swoje wokalno-taneczne występy z wyludnionych korytarzy i sal szpitalnych, żeby móc się nimi podzielić ze światem za pośrednictwem Tik-Tok’a.

Nie wiadomo też co się stało z ciężarówkami wojskowymi z Bergamo, które na początku marca widowiskowo wywoziły trumny z niemogącego poradzić sobie z zarazą miasta. Teraz, pomimo kilkukrotnego wzrostu zachorowań pomoc wojska i medialnie nagłaśniane transporty nie są już potrzebne.

Zaplanowany efekt szoku został osiągnięty i wrył się w pamięć międzynarodowej publiczności.

Bill Gates- globalny inspirator spiskowych teorii

Nie jest do końca jasne, czy były szef Microsoftu, którego marzeniem była instalacja należącego do jego firmy oprogramowania na każdym komputerze świata, a obecnie podający się za ponadnarodowego filantropa, swoimi wypowiedziami i działaniami tworzy jedynie zasłonę dymną dla innych, ważniejszych projektów prowadzonych gdzieś za kulisami, czy też jest heroldem Nowej Światowej Normalności.

W ostatnich miesiącach Bill Gates uaktywnił się medialnie i biznesowo, i zdaje się nadawać ton światowej opinii publicznej w sprawie pandemii. Przez media nazywany „najpotężniejszym lekarzem”- the most powerful doctor, jednak jego aktywność nie ogranicza się do udzielania wywiadów i medialnych porad na temat COVID-19. Jego fundacja wspiera dziesiątkami milionów dolarów Światową Organizację Zdrowa (WHO), której to organizacji dotacji odmówił niedawno Donald Trump.

Gates nie tylko postanowił zainwestować w 7 różnych fabryk szczepionek, co zadeklarował, że jest gotów wyprodukować nie 7 a 14 miliardów dawek, żeby mieć pewność, że wystarczy dla każdego mieszkańca naszej planety. Wcześniej po wprowadzeniu lock down’u w większości państw zachodnich i umieszczeniu w domowej izolacji niemal 3 miliardy ludzi, Gates zasugerował publicznie, że kto będzie chciał wrócić do aktywności zawodowej będzie musiał otrzymać cyfrowy certyfikat (digital certificate), potwierdzający przyjęcie stosownych szczepionek.

Zastanowienie może budzić jego wcześniejsza aktywność, kiedy to w 2015 roku podczas wystąpienia na konferencji TED (gdzie wygłasza się „idee warte propagowania”) oświadczył, że największym zagrożeniem dla świata nie są wcale konflikty zbrojne ale globalne pandemie, na które świat nie jest gotowy, a powinien się przygotować, m.in. poprzez badania nad szczepionkami i radykalne zwiększenie budżetów na ten cel.

W październiku 2019 r., kiedy jeszcze nawet Chińczycy nie słyszeli o pandemii, Bill Gates wziął udział w odbywającej się w Nowym Jorku konferencji, gdzie wraz z gronem ekspertów omawiał szczegółowe scenariusze na wypadek globalnej pandemii.

Jeśli dodać do tego taki projekt jak ID2020, wspierany przez m.in. przez Microsoft, The Rockefeller Foundation i WHO, a mający na celu zaprojektowanie, sfinansowanie i wdrożenie rozwiązań i technologii niezbędnych do stworzenia globalnego systemu cyfrowych tożsamości, to powinny się zapalić lampki alarmowe. Aż dziw, że w tej sprawie czy w sprawie masowych przymusowych szczepionek i cyfrowych certyfikatów nie protestują liberalni demokraci, wolnościowcy, piewcy swobód obywatelskich i praw wolnego wyboru.

„Moje ciało- mój wybór”- chciałoby się zakrzyknąć! A tu cisza.

Na koniec wisienka na torcie: wniosek patentowy, zgłoszony m.in. przez ludzi związanych z Microsoftem, opisujący technologię „systemu kryptowalutowego wykorzystującego dane aktywności ludzkiego ciała”. Ma to być system technologiczny, zaimplementowany w ludzkie ciało, zbierający szczegółowe informacje o danym człowieku, np. takie jak temperatura jego ciała, ciśnienie krwi czy aktywność fal mózgowych, za pomocą którego to systemu będzie można płacić.

Nawiasem mówiąc chciałbym teraz usłyszeć argumenty tych, którzy wyśmiewają „teorie” o związku technologii 3G, 4G, 5G czy 6G z falami mózgowymi. Mikrourządzenie zainmplementowane w ciało człowieka będzie miało możliwości monitorowania fal mózgowych, a kombajn technologiczny z gigabajtami pamięci i wielordzeniowymi procesorami, który codziennie nosimy przy sobie robić tego już nie może?

Jeśli weźmiemy przy tym pod uwagę fakt, że nr powyższego patentu to WO 2020060606, to skojarzenia biblijne, jeśli nie apokaliptyczne, nasuwają się same.  I nie są to bredzenia zwolennika teorii spiskowych ale numery dokumentu amerykańskiego urzędu patentowego oraz informacje oficjalnie dostępne w sieci podawane przez poważne instytucje i organizacje.

A może zamiast tych wszystkich szczepionek, numerycznych identyfikatorów i skomplikowanych systemów kryptowalutowych wystarczyłby prosty chip z numerem IP wstrzyknięty w krwioobieg każdemu mieszkańcowi naszej planety? Nowa technologia 5G przy wykorzystaniu 42 tys. satelitów Elona Muska bez większego problemu będą mogły obsłużyć 7,5 miliarda nowych „urządzeń”  w sieci.

Tylko do 2022 roku wydajność sieci 5G ma być wystarczająca do obsługi ponad 28 miliardów urządzeń, czyli mniej więcej po 4 sztuki na 1 mieszkańca Ziemi, lub w wersji 3+1 gdyby każdy z nas stał się do tego czasu biokomputerem dzięki indywidualnemu IP.

Niemożliwe?

Po zamknięciu we własnych domach 3 miliardów ludzi z najbardziej „demokratycznej i wolnej części świata” oraz wzmożonej rozbudowie sieci 5G w tym czasie nawet w małych mieścinach w Polsce- wszystko jest możliwe.

Kapitalizmu i liberalnej demokracji nie było, nie ma i nie potrzeba

Co niezwykle ciekawe, liberalna demokracja i gospodarka wolnorynkowa zaczynają udawać, że w ogóle ich nie było. Znaczna część praw i wolności, jak i zasad kapitalizmu została zawieszona lub unieważniona z dnia na dzień. Stosunkowo niewiele mówi się o ograniczeniach podstawowych praw demokratycznych i praw człowieka wycofanych ze społecznego i politycznego obiegu, a tak podobno ważnych dla postępowego, liberalnego społeczeństwa.

Autorytety i komentatorzy nie protestują gremialnie przeciwko upokarzającym nakazom „social distancingu”, noszenia maseczek- z medycznego punktu widzenia bezwartościowych a dla większości osób-szkodliwych, czy zamykaniu kościołów gdy markety są pełne klientów.

Stara, poczciwa liberalna demokracja bezszelestnie zastępowana jest przez Nową Normalność. Deklaracje ekspertów i publicystów potwierdzające, że „świat po pandemii nie będzie już taki sam” szybko się zużywają. Nową Normalność subtelnie suflowana nam przez polityków i dziennikarzy, zastępuje nam dawną rzeczywistość, chociaż tak naprawdę nie wiadomo co się stało z dotychczasową normalnością demokratyczno- liberalną, Starą Normalnością.

Czy kapitalizm i demokracja przestały być już potrzebne?

Tymczasem rządy i banki federalne pompują setki miliardów dolarów, euro, złotych, za co jeszcze do niedawna byłby zmiecione z urzędów przez protestujące społeczeństwa. Nikt nawet nie śmie zadawać pytań o prawdziwe przyczyny tego kryzysu i autentycznych winowajców tej sytuacji- póki co winni są Chińczycy i sam wirus.

Prawdziwe problemy zaczną się gdy tylko skończą się pieniądze

Przypomina się kryzys z 2008 roku, nazywany też „wielkim kryzysem finansowym” czy „finansowym tsunami”, z tym, że wówczas ustalono kto był winny krachu na rynku nieruchomości i wywołania globalnego kryzysu. Zbankrutował Lehman Brothers, kilka zachłannych banków inwestycyjnych i funduszy hedgingowych uległo podziałowi lub zostało przejętych. Wyasygnowana wtedy przez Ministerstwo Skarbu USA rekordowa kwota 814 miliarda dolarów podlegała społecznej, medialnej i politycznej kontroli. Mimo to większość państw Europy Zachodniej, obydwu Ameryk i Azji weszło w okres trwającej kilka lat światowej recesji.

W porównaniu z tym, co czeka nas w najbliższych latach, a być może dziesięcioleciach, „finansowe tsunami” z 2008 r. było jak letni, ciepły zefirek. I nie jest to moje zdanie a opinia wielu doświadczonych ekonomistów: czeka nas kryzys znacznie głębszy niż „wielka depresja” z 1929 r.

Kryzys jest, odpowiedzialnych jednak brak

Odpowiedzialnych za obecne wyniszczanie światowych gospodarek nie ma. Odpowiedzialności nie ponosi nikt, chociaż większość analityków od kilku lat spodziewała się nawrotu ekonomicznych problemów. Mimo to władze USA zdecydowały się na uruchomienie rekordowego w całej historii tego kraju pakietu pomocowego w wysokości 2 bilionów dolarów, Niemcy w kwocie 822 miliardów euro, Wielka Brytania- 330 miliardów funtów, natomiast Polska ponad 312 miliardów złotych.

Dzięki pandemii COVID-19, która coraz wyraźniej wygląda jak „światowa akcja przykrywkowa”, możliwe jest wytransferowanie z budżetów rządowych do sektora prywatnego setek miliardów dolarów. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy czy Polska prześcigają się w pakietach i budżetach pomocowych. Wynoszące ponad 300 miliardów złotych Tarcze antykryzysowe wprowadzone w Polsce stanowią ponad 71 % rocznego budżetu naszego kraju! A to dopiero początek i podobno nie wystarczy na zbyt długo.

Na koniec i tak najwięcej zyskają banki, firmy farmaceutyczne, high-techy i międzynarodowe koncerny, kosztem powszechnego upadku małych i średnich, co będzie skutkowało zlikwidowaniem klasy średniej. Nikt z możnych tego świata prawdopodobnie nie poniesie odpowiedzialności za nadciągającą hekatombę, a Nowa Normalność zostanie zaprojektowana tak, że nikt z winnych nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

100 milionów bezrobotnych w wyniku pandemii COVID-19

Jak donosi Bloomberg bezrobocie w Stanach Zjednoczonych w drugim kwartale 2020 roku może wynieść 30%. Na dziś wnioski o zasiłki dla bezrobotnych złożyło ponad 30 milionów Amerykanów. Eksperci szacują, że stopa bezrobocia w Polsce może osiągnąć 15 a nawet 20%, co będzie oznaczać 3 miliony osób bez zatrudnienia. A to dopiero początek kryzysu, który może potrwać nawet kilkanaście kolejnych lat. Jeśli podsumujemy wszystkich, którzy w wyniku „pandemia COVID-19” zostaną pozbawieni zatrudnienia, okaże się, że w krajach Świata Zachodu będzie wolnych około 100 milionów par rąk do pracy.

Szeregi bezrobotnych zasilą również miliony ludzi niepotrzebnych gospodarce w wyniku implementacji nowoczesnych technologii, w tym technologii 5G, dzięki której na 1 m2 będzie mogło być obsługiwanych nawet 100 różnych urządzeń. Nie trzeba zbyt bujnej wyobraźni, żeby dojść do wniosku jakie skutki na pozbawienie miejsc pracy będzie miała hiper robotyzacja linii produkcyjnych i pełna automatyzacja procesów produkcji. Kolejne miliony zbędnych ludzi trafi na bruk a wraz z nimi ich rodziny będą sukcesywnie popadać w nędzę- oczywiście gdy skończą się już pieniądze ze wszystkich tarcz i zacznie się prawdziwy kryzys.

A to już jesienią 2020, najpóźniej wiosną 2021.

42 tys. satelitów Muska, 3 mln stacji bazowych Ericssona

Tymczasem należąca do Elona Muska, producenta samochodów Tesla, firma Starlink zamierza wysłać w kosmos 42 tysiące satelitów mających pokryć szczelnie zasięgiem cały obszar naszej planety gęstą siecią. Dzięki temu firma chce zapewnić szybki internet z każdego miejsca na Ziemi. Usługi globalnego internetu mają być dostępne na koniec 2021 lub w 2022 roku, czyli akurat wtedy, kiedy skończy się pandemia.

W polskich mediach dominują pełne zachwytu narracje o widzianych na niebie szpalerach satelitów należących do ekscentrycznego miliardera oraz pogłębione analizy co do czasu potrzebnego do ściągnięcia filmu w rozdzielczości 4k z wykorzystaniem technologii Starlink, jak i cena miesięcznego abonamentu „kosmicznego internetu”.

Jako ciekawostkę warto wskazać, że od 1957 do 2019 roku ludzkość wystrzeliła w kosmos około 8,5 satelitów. Kosmiczna flota Muska będzie liczyć niemal pięciokrotnie więcej sztucznych obiektów monitorujących powierzchnię Ziemi z jej orbity.

Jednocześnie trwają prace nad instalacjami nadajników naziemnych. Bez trudu możemy zweryfikować, że tylko firma Ericsson od 2015 r. zdążyła zainstalować ponad 3 miliony stacji bazowych gotowych do obsługi technologii 5G, z czego część w Polsce.

Internet rzeczy (IoT), czyli po 1 dronie na obywatela

Internet 5G staje się faktem. Nie będziemy się tu zastanawiać nad szkodliwością „promieniowania nadajników” i możliwością „oddziaływania fal elektromagnetycznych na ciało i mózg człowieka”. Zamiast tego przyjrzyjmy się oficjalnie podawanym informacjom na temat celu wprowadzania tej technologii. „Sieć 5G będzie przystosowana do obsługi 100 urządzeń na metr kwadratowy […] Ma pozwolić na zwiększenie prędkości nawet do 20 Gb/s.”.

Według rządowej strategii 5G dla Polski ta technologia ma zapewnić „do 10000 razy większa niż obecnie pojemność sieci ”, „nawet 1000-krotny wzrost wolumenu danych przypadających na jednostkowy obszar geograficzny”, „możliwość obsługi kilkuset tysięcy jednoczesnych połączeń czujników bezprzewodowych”.

Szacuje się, że do 2022 roku do sieci 5G na świecie będzie podłączonych niemal 30 miliardów urządzeń. To 4 razy więcej niż mieszkańców zamieszkujących naszą planetę. Oznacza to, że każdy Ziemianin posiadający własny adres IP będzie mógł mieć indywidualnego drona do ochrony, ewentualnie do kontroli.

5G to internet dla rzeczy, nie dla ludzi

Jeśli przeanalizować założenia przyświecające wdrażanej technologii 5G to ma ona służyć do komunikowania się rzeczy a nie ludzi. Być może trudno to niektórym zrozumieć, ale jeśli każda elektryczna czy elektroniczna rzecz będzie mogła mieć własny adres IP, oprogramowanie i zasilanie, to znaczy, że będzie ona mogła być widoczna dla stacji bazowych i urządzeń wyposażonych w odpowiednie oprogramowanie, i będzie się mogła komunikować bezprzewodowo z innymi urządzeniami. Przesyłanie danych pomiędzy tymi urządzeniami będzie mogło następować w czasie rzeczywistym, dlatego wdrożenie takich rozwiązania jak autonomiczne pojazdy, bezobsługowe drony, urządzenia robotyczne, jeszcze bardziej bezobsługowe linie technologiczne nie będzie dłużej stanowiło problemu.

Kategorie i szeregi ludzi zbędnych powiększą się jeszcze bardziej niż będzie to miało miejsce w wyniku pandemii COVID-19.

Technologia 5G jest promowana jako rozwiązanie zapewniające rozrywkę na wyższym poziomie, umożliwiające pobieranie filmów w rozdzielczości 4k w kilka sekund, możliwość korzystania z dobrodziejstw świata wirtualnego.

Tylko jaki z tego pożytek będą miały zubożałe społeczeństwa?

Po co bezrobotnym 100 razy szybszy internet?

Skutki wdrożenia technologii 5G, czyli świata dziesiątków miliardów komunikujących się bez naszej wiedzy urządzeń i przedmiotów, będzie miało o wiele większy wpływ na nasze życie niż wdrożony w 2014 r. przez drużynę pana Kosiniaka-Kamysza portal dla bezdomnych za 50 milionów złotych.

W czasach, w których każde miejsce pracy może okazać się ważne, wdrażana jest w skali globalnej technologia, która miejsca pracy będzie masowo odbierać: kierowcom, kurierom, robotnikom w fabrykach, technikom nadzorującym linie produkcyjne, urzędnikom. Dzięki technologii 5G ludzi zbędnych będzie przybywać, a rozwarstwienia społeczne pomiędzy najbogatszymi a pozostałą częścią społeczeństwa staną się znacznie większe niż dziś.

Z obecnej perspektywy o wiele łatwiej wyobrazić sobie, że nowa 1000 razy wydajniejsza technologia, umożliwiająca bezobsługową komunikację dziesiątkom miliardów urządzeń, kamer, dronów, mikrofonów częściej będzie wykorzystywana przeciwko społeczeństwu niż dla rozrywki bezrobotnych mas.

Gromadzone dzięki niezliczonym rejestratorom gargantuiczne ilości danych o każdym z nas już są zapisywane w zbiorach big data, przetwarzane za pomocą sztucznej inteligencji i deep learning, i będą częściej wykorzystywane do kontroli mas ludzkich, nowych bezrobotnych, przedstawicieli byłej klasy średniej, zbędnych w Nowej Normalności, niż do zapewnienia rozrywki bezrobotnym rodzinom, których nie będzie stać na opłacenie czynszu i rachunku za prąd.

Upadek klasy średniej i koniec demokracji

Analitycy ekonomiczni są zgodni i nie mają wątpliwości: globalny lock down, zamrożenie światowych gospodarek spowoduje bankructwo setek tysięcy, o ile nie milionów małych i średnich przedsiębiorstw, biznesów rodzinnych, budowanych z mozołem działalności gospodarczych. Tylko najwięksi i najsilniejsi mogą przetrwać ten kryzys. W praktyce oznacza to zubożenie a w konsekwencji upadek klasy średniej, a wraz z nią koniec demokracji w kształcie jaki obecnie znamy, co już na początku „pandemii” zauważył dr Jerzy Targalski.

Ktoś bardzo wysoko postawiony postanowił, że bardziej opłaca się zamrożenie gospodarek, skazanie na wyniszczenie i bankructwo klasy średniej, niż odkrycie prawdziwej istoty nadciągającego kataklizmu, jaką od początku była niewydolność systemu liberalnego kapitalizmu wspomaganego neomarksistowską ideologią w kwestiach społeczno-obyczajowych.

Drabiny społeczno-ekonomicznego awansu zostały wciągnięte na samą górę. Kto dotąd nie zdążył się załapać i nie wdrapał się na salony finansowo-politycznych elit, zostanie ze wszystkimi na samym dole. Nadchodzący świat coraz bardziej będzie przypominać Hunger Games- Igrzyska śmierci, a jedynym sposobem utrzymania kontroli nad wygłodniałymi, pozbawionymi dorobku całego życia masami będą wprowadzane naprędce pod płaszczykiem pandemii elektroniczne systemy globalnej kontroli.

Polska wdraża 5G i wcale się z tym nie kryje

Bez większego echa przeszło podpisanie porozumienia zawartego w październiku 2019 r. w sprawie powołania spółki Polskie 5G do budowy infrastruktury usług 5G, podpisanego przez Polski Fundusz Rozwoju i przedstawicieli 5 kluczowych, telekomunikacyjnych spółek, tj. Exatel, Orange Polska, Play Polska, Plus Polska oraz TMobile Polska. Jak można przeczytać np. na stronach Polskiego Radia „Taka technologia ma przyspieszyć m.in. rozwój internetu rzeczy (Internet of Things – IoT), usług telemedycyny, autonomicznych pojazdów czy inteligentnych miast.”

Zgodnie z harmonogramem wyznaczonym nam przez Unię Europejską, w wybranych miastach w Polsce do końca 2020 roku ma funkcjonować sieć 5G. Na pierwszy ogień pójdzie 7 miast: Warszawa, Gdańsk, Katowice, Łódź, Poznań, Szczecin i Wrocław, gdzie sieć Plus ma zrealizować budowę sieci 5G. Testy przeprowadzane były już w grudniu 2019 r. i podobno zakończyły się pomyślnie. Inni operatorzy komórkowi również nie próżnują i modernizują swoje stacje bazowe, jak np. Play w przypadku ponad 100 stacji bazowych w Trójmieście.

Policyjne drony patrolują miasta

Na początku kwietnia 2020 r. do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej zgłosiło się ponad 750 operatorów dronów, deklarując gotowość pomocy w walce z koronawirusem. Sterowane zdalnie urządzenia mogłyby być wykorzystywane do filmowania w rozdzielczości HD i 4K, inspekcji technicznych, lotów patrolowych i nadzorczych, lotów poszukiwawczych czy w celu dokumentacji postępu prac. Każda jednostka wymaga nie tylko indywidualnego sterowania, ale też w przypadku lotu w środowisku miejskim „wymaga przygotowania trasy i analizy terenu”.

W wielu miastach naszego kraju, takich jak Toruń, Bydgoszcz, Kraków, Koszalin, Tarnów czy Szczecin, Polska Policja wspomagała swoje działania wykorzystując drony, głównie do lotów patrolowych, monitorowania „stosowania się zakazu zgromadzeń i poruszania się po mieście w liczbie większej niż 2 osoby.”

Jeżeli jednak wyobrazimy sobie w pełni funkcjonującą sieć 5G, to z uwagi na zastosowane „rozwiązania techniczne ograniczą opóźnienia do poziomu pojedynczych milisekund” możliwe będzie jednoczesne funkcjonowanie setek tysięcy bezobsługowych urządzeń, bez konieczności ich indywidualnego nadzoru.

Od lipca 2020 roku mają wejść nowe przepisy dotyczące lotów dronami. Rewolucja dokonuje się na naszych oczach, chociaż bez naszego udziału.

W Nowej Normalności nie będzie miejsca na Stare Myślenie

W jednym ze swoich cotygodniowych komentarzy redaktor Witold Gadowski zapewnił, że wbrew już istniejącym namowom i ewentualnym przyszłym zakazom nie zaprzestanie używania gotówki. Dodał też, że w razie ewentualnych opresji, cenzury czy dyktatorskich zapędów władzy będzie gotów stworzyć obywatelski ruch oporu, zejść do podziemia, zorganizować pozaoficjalny obieg informacji.

Nawet pobieżna analiza możliwości inwigilacji i kontroli jakie daje wykorzystanie technologii 5G wraz z „internetem rzeczy” może wskazywać na to, że w Nowej Światowej Normalności na takie luksusy jak ruchy oporu nie będzie mogło być miejsca. Wystarczy przyjrzeć się graficznym modelom kuli ziemskiej oplecionej szczelnie siecią 40 tys. satelitów Starlink’a Elona Muska, wspomaganych z ziemi przez miliony stacji nadawczych i przekaźników Ericssona i Nokii. Ten operujący z kosmosu i wspomagany milionami naziemnych nadajników system bez problemu puści w ruch i obsłuży setki milionów samoobsługowych, komputerowo zadaniowanych dronów, wyposażonych w ultraszybkie kamery termowizyjne, najczulsze mikrofony, gaz łzawiący czy broń maszynową- testy tego typu dronów wypadły bardzo obiecująco, a informacje i raporty na ten temat są dostępne w sieci.

W precyzyjnie monitorowanym środowisku ziemskim, gdzie niemal każdy metr kwadratowy będzie pod stałym nadzorem elektronicznych urządzeń kontrolowanych z kosmosu, nikt z nas nie znajdzie bezpiecznego ukrycia, w którym będzie mógł praktykować partyzancką działalność.

Stare Analogowe Myślenie nie ma niestety szans w Nowej Cyfrowej Normalności, o ile zostanie ona wdrożona zgodnie z przyjętymi dotąd założeniami.

To jest „koniec świata w jego obecnej postaci” zauważył w jednym z wywiadów prof. Grzegorz Górski. Wydaje się, że jeszcze nie zdajemy sobie sprawy z zasadności i dalekosiężności tych słów, ciągle ideowo zakotwiczeni w Starym Porządku Świata.

Rok 2012 w roku 2020

W innym wywiadzie udzielonym Frondzie prof. Górski powiedział, że „nie mamy kawałka suchego lądu” porównując nadchodzący światowy krach do Wielkiego Potopu. Jeśli chcielibyśmy zwizualizować tę analogię, to świat w obszarach społeczno-polityczno-gospodarczych upodobni się do tego z filmu 2012. Na arce, czy też na arkach nie dla wszystkich, niestety, wystarczy miejsca.

Nie znaczy to wcale, że na dno pójdą wszyscy. Najbogatsi, najbardziej uprzywilejowani, najlepiej ustosunkowani mają przygotowane swoje bezpieczne, dobrze chronione i znakomicie zaopatrzone arki gdzieś w Stanach Zjednoczonych lub w Chinach. Podobnie jak w filmie 2012, za bilet trzeba zapewne było zapłacić około 1 miliarda dolarów lub dużo więcej, w innej walucie.

Jeśli dziennikarze, publicyści, eksperci, autorytety, czy nawet politycy liczą na to, że zostaną wpuszczeni na pokład tych bezpiecznych, bajecznych, ekskluzywnych szalup, to mogą się niestety pomylić. Tam miejsca dla zwykłych średniaków nie będzie.

SAD

Related posts