Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych obnażyły wszystkie słabości systemu demokratycznego jako takiego. Pokazały nieefektywność i bezwład systemów kontrolnych mających stać na straży prawidłowego przebiegu jednego z najważniejszych aktów wyborczych XXI wieku. Udowodniły, że eksperci, media, służby specjalne i system sądowniczy nie są w stanie przeszkodzić w przeprowadzeniu operacji, zdawałoby się, niewykonalnej a kompromitującej hegemona. Niedowiarkom wykazano, że można bezkarnie dokonać bezprecedensowego fałszerstwa na oczach świata i nikt z globalnych obserwatorów nie kiwnie nawet palcem. Bo w czyim miałoby to być interesie? Noc wyborcza z 3 na 4 listopada 2020 r.…